Next Prev
 

Menu

CO PO LITERATURZE W CZASACH ZARAZY? Odpowiada Barbara Sadurska

Tagi: , , , , ,

Poprosiliśmy o odpowiedź na to pytanie autorki nominowane w 2020 roku do Nagrody Gombrowicza. Otrzymane teksty publikujemy na naszej stronie.

Tym razem odpowiada Barbara Sadurska, autorka książki „Mapa”. 

Co po literaturze w czasach zarazy?

           Tej nocy był sztorm. Wysokie fale z hukiem roztrzaskiwały się o skalisty brzeg wyspy. Poranek wstał pochmurny, stada ptaków z krzykiem krążyły u wybrzeży Chios. Zła pogoda utrzyma się jeszcze kilka dni. Rybacy nie wypłyną w morze, ich łodzie odwrócone do góry dnem wyschną na skalistej plaży. Mieszkańcy miasta przez dłuższy czas nie będą mieli co robić. I co jeść. Ludzie będą umierać w obozach dla uchodźców z głodu i braku leków. Ktoś odmówi im pomocy, ktoś nazwie ich zarazą. Ktoś podpali ich namioty.

            Budzę się i nie otwieram oczu. Wyobrażam sobie inne zakończenie.

            Wiele tysięcy lat temu na Chios żyła stara kobieta. Potrafiła przygotować jedzenie z tego, co rosło w lesie i z tego, co dostarczało morze. Uczyła ludzi, jak przetrwać czas sztormu i głodu. Przy okazji opowiadała im historie. Ona im opowiadała, oni dawali jej pieniądze.

            W dni takie jak ten wychodziła na brzeg i zbierała wyrzucone przez morze wodorosty i drobne skorupiaki. Po powrocie przygotowywała jedzenie dla siebie i dla chłopaka, którym się zajmowała. Chłopak był niewidomy, więc ludzie z Chios nazywali go Tyflos, a ją, ponieważ się nim opiekowała i wszędzie musiała zabierać ze sobą, Homejra.

            Kiedy Tyflos skończył śniadanie, Homejra podała mu kij i powiedziała, że czas iść do miasta, do pracy. Czy chłopiec lubił taką robotę? Trudno powiedzieć. Po prostu towarzyszył tej kobiecie i słuchał jej opowieści. Homejra stawała na skrzyżowaniu ulic, czasem na schodach świątyni i zaczynała swą pieśń. Ludzie gromadzili się wokół niej. Znali już niektóre fragmenty na pamięć, ale to nie przeszkadzało im słuchać opowieści o wspaniałej Helenie.

            „Mądrość Heleny, opiewaj, Bogini, której odwaga i roztropne rady pozwoliły trojanom i Achajom razem uniknąć śmierci z powodu zarazy.” Tak zaczynała pierwszą pieśń Homejra, towarzyszka ślepego Tyflosa i zakładniczka własnego losu.

            I dalej opowiadała o tym, jak Spartanie wyprawili się pod Troję, uciekając spod rządów szalonego Menelaosa, którego Helena porzuciła, gdy po kilku latach małżeństwa okazał się złym, okrutnym człowiekiem. Ten fragment, w którym Menelaos podnosi rękę na córkę, Hermionę, i patrzy na nią pożądliwym okiem mężczyzny, nie ojca, sprawiał, że słuchaczki i słuchacze wstrzymywali dech w piersiach. Odważna Helena w ciągu jednej nocy opuszcza niebezpiecznego męża i rodzinną Spartę. Decyduje się skorzystać z zaproszenia Hekabe, królowej Troi, którą poznała w latach, gdy przyjaźniła się z Parysem, jej synem. Na dworze Priama i Hekabe Helena cieszy się szacunkiem. Ponieważ jest mądra i odważna, szybko zostaje dyplomatką trojańską i w krótkim czasie, dzięki sojuszom zawieranym z sąsiadami, doprowadza miasto do rozkwitu.

            Nic dziwnego, że Spartanie gnębieni szaleństwem Menelaosa i wojną domową, którą wywołał, tłumnie przybywają pod opiekę Heleny. Wkrótce namioty uchodźców otaczają Troję. Przenikliwa i dalekowzroczna Helena, podczas codziennych wizyt wśród przyjaciół ze Sparty, dostrzega, że ziemia wokół namiotów skażona jest krwią zwierząt, która przesiąka w głąb i zanieczyszcza źródła wody. Kiedy Homejra w swej pieśni roztacza wizję wybuchu zarazy, na twarzach słuchających maluje się przerażenie. Już Feb napina łuk, już wypuszcza zatrutą strzałę! Helena jednak cały swój spryt i wysiłek wkłada w zapobieżenie nieszczęściu. Pomagają jej kapłanka Chryzejda i jej ciotka, Bryzejda oraz Ojnone, żona Parysa. Kobiety wspólnie powołują do życia boginię, która zakazuje rozlewu krwi pod każdą postacią. „Jeśli Achajowie chcą zostać pod Troją – ogłasza Achilles – muszą powstrzymać się od jedzenia mięsa, a nawet ryb. Rytualnie obmywają dłonie dziesięć razy w ciągu dnia, a każdy chory poddawany jest kwarantannie.” Dzięki mądrości i opiece kobiet nie umiera ani jeden człowiek. Nic złego nie spotka też Trojan. Menelaosa zaś, szalonego króla Sparty, od władzy musi odsunąć jego rodzony brat, Agamemnon. Przejmująca jest pieśń, w której Klitajmestra, siostra Heleny i żona Agamemnona tłumaczy mężowi, że człowiek, który krzywdzi swą żoną i córkę, bo nie potrafi kierować własnymi żądzami, nie zasługuje na zaufanie oraz prawo rządzenia krajem i musi zostać odsunięty od władzy.

            Pod koniec Achajowie wsiadają na okręty i wracają do ojczyzny.

            Zrywa się wiatr, zapowiada kolejne dni sztormu. Ludzie rozchodzą się do domów, forum w Chios pustoszeje. Homejra bierze Tyflosa pod ramię i schodzi ze stopni świątyni.

            W dni takie jak ten budzę się, lecz nie otwieram oczu. Marzy mi się inny scenariusz, wyobrażam sobie inną historię.

            Od tej chwili życie w Chios nabiera nowego znaczenia. Dostrzegają je kobiety i mężczyźni, do których dotarła pieśń Homejry i którzy przekazują ją dalej i dalej, sławiąc mądrość kobiety zamiast gniewu Achilla.

            Co po literaturze w czasach zarazy? Nic.